Sweet & Soul

Eksperymentów ciąg dalszy, czyli pszenno-żytnio-orkiszowy chleb na zakwasie pszennym ze słonecznikiem

Napatrzyłam się na chleby Tartine i nie mogłam się powstrzymać, by nie wypróbować tego przepisu. Nie wyszedł mi idealnie, więc muszę jeszcze nad nim popracować, ale postanowiłam wykorzystać zakwas, który mi po nim został. I tak oto wyszedł cudowny, bogaty w smaku chleb na pszennym zakwasie z dodatkiem słonecznika. Zapraszam gorąco do wypróbowania.

Levain (również ze strony gotujebolubi.pl)

  • 2 łyżki zakwasu pszennego
  • 100g mąki pszennej chlebowej
  • 100g mąki pszennej razowej
  • 200g wody

Składniki mieszamy, przykrywamy folią i odstawiamy na 4 h w temperaturze pokojowej, a następnie odmierzamy 200 g, przekładamy do słoika, zamykamy i wkładamy do lodówki na min. 48 h aż mieszanina zacznie porządnie bąbelkować (pozostały zaczyn możemy wykorzystać do dowolnego chleba).

Ciasto właściwe na 2 bochenki

  • 200g levain
  • 450g mąki pszennej chlebowej (750)
  • 150g mąki żytniej chlebowej (720)
  • 100g maki orkiszowej
  • 600ml wody
  • 14g soli
  • 3 garście pestek słonecznika

Levain wyciągamy z lodówki i wkładamy do miski razem z pozostałymi składnikami. Mieszamy na 1 prędkości , przykrywamy ściereczką i odstawiamy na pół godziny. Po tym czasie składamy ciasto, by je wzmocnić. Tą czynność wykonujemy jeszcze 4 razy w półgodzinnych odstępach.

Dzielimy ciasto na dwie części i formujemy bochenki podłużne lub okrągłe. Ciasto jest dość luźne, więc trzeba użyć sporej ilości mąki na blacie, żeby się nie przykleiło. Przekładamy do koszyków wyłożonych ściereczką sowicie obsypanych mąką. Zostawiamy do wyrastania na 3h, a następnie wkładamy do lodówki na kolejne 6-8h.

Nagrzewamy piekarnik wraz z blaszką do 250°C. Gdy temperatura zostanie osiągnięta, wyciągamy blaszkę i przekładamy na nią chleb z lodówki (pieczemy na papierze do pieczenia), nacinamy żyletką (lub nie) i wkładamy z powrotem do piekarnika. Spryskujemy bochenek wodą, zwiększamy temperaturę do maksymalnej (u mnie było 275 °C) i pieczemy 25 minut. Zmniejszamy do 210 i dopiekamy dalsze 5-10. Mniej więcej w połowie pieczenia ponownie spryskujemy chleb. Wyciągamy i odstawiamy do wystudzenia. Niestety rzadko mi się zdarza, by tego doczekać, gdyż za bardzo uwielbiam gorącą piętkę z masłem i solą 😉

P.S. Szanowny narzeczony stwierdził, że to najlepszy chleb, jaki upiekłam. Może i wy dojdziecie do podobnego wniosku. Smacznego i powodzenia!

2 thoughts on “Eksperymentów ciąg dalszy, czyli pszenno-żytnio-orkiszowy chleb na zakwasie pszennym ze słonecznikiem

  1. Wyszedl!!!! Cudny chleb!!!
    Tylko nastepnym razem wsadze jednak do lodowki Na wyrastanie Bo zostawilam w piekarniku(wylaczonym) I ciasto mi sie wylalo
    Takie tylko pytanie Bo chleb jest dosc luzny nawet jak juz wyrosnie I w cxtm go piec zeby bochenek nie stracil ksztaltu? Ja pieklam teraz akurat w garnku zeliwnym ale jakbym chciala taki podluzny ksztalt.
    Rozumiem ze lavin to po prostu zaczyn? I czy ta resztke zaczyny co do lodowki wsadzilam to wykorzystywac jako zakwas prxy nastepnym chlebie?

    1. Tak, levain to inaczej zaczyn 🙂 Resztę jak najbardziej można użyć do kolejnego chleba lub bułek na zakwasie 🙂 I bardzo się cieszę, że wyszedł 🙂 Czyli przepis sprawdzony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *