Sweet & Soul

Pszenno-kukurydziany chleb na zakwasie z suszonymi pomidorami i oliwkami

Coraz pewniej czuję się w roli domowego piekarza. Po 1,5 roku prób i błędów, mogę powiedzieć, że w miarę wypracowałam sobie całkiem niezłe styl pieczenia. Ostatnio nagminnie piekę dwa bochenki i jednym zawsze obdarowuję kogoś. Tym razem uraczyłam na moich współpracowników, którzy ze zdziwieniem słuchali, że chce mi się wstawać o 6 i piec świeży chleb. Przyniesiony bochenek zniknął w oka mgnieniu, co wprawiło mnie w doskonały humor. Zwyczajnie lubię karmić innych (i słuchać komplementów ;))

Składniki zaczynu:

  • 50g zakwasu pszennego
  • 60g mąki pszennej chlebowej (750)
  • 50g mąki pszennej razowej
  • 100g wody

Mieszamy i odstawiamy na 4h w temperaturze pokojowej, a potem przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na 24h.

Ciasto właściwe: (wychodzą 2 średniej wielkości bochenki lub jeden duży)

  • 160g zaczynu
  • 70g mąki pszennej razowej
  • 100g mąki kukurydzianej
  • 550g mąki pszennej chlebowej 750
  • 65g suszonych pomidorów (pokrojonych)
  • 75g zielonych oliwek
  • 1 łyżka tahini
  • ½ płaskiej łyżki soli
  • 200g wody

Wszystkie składniki mieszamy mikserem z hakami do całkowitego połączenia. Miskę przykrywamy folią i odstawiamy na godzinę. Następnie w półgodzinnych odstępach składamy ciasto, żeby się wzmocniło i nie kleiło się za bardzo do rąk. Tą czynność wykonujemy 5 razy.

Roboczy blat posypujemy mąką i zaczynamy składać ciasto. Uformowałam dwa bochenki: okrągły i podłużny. Jak to zrobić, można znaleźć w książce Hammelmana „Chleb” lub na youtube (pisałam o tym tutaj). Przekładamy do koszyków lub durszlaka wyściełanych ściereczką i porządnie obsypanych mąką. Wkładamy do lodówki na 10-12h do wyrośnięcia.

Nagrzewamy piekarnik wraz z blachą do 250°C. Wyciągamy blaszkę, kładziemy papier do pieczenie i wyjęte z lodówki bochenki. Nacinamy lub nie. Wkładamy do pieca i spryskujemy wodą. Od razu zwiększamy temperaturę do 275°C. Pieczemy 40 minut. W połowie ponownie spryskujemy. Mniej więcej 15 minut przed końcem pieczenia (należy obserwować, jak ciasto reaguje w wysokiej temperaturze), zmniejszamy do 220. Ostudzić na kratce lub jeść gorący 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *