Sweet & Soul

Waniliowa panna cotta z galaretką z bzu

Panna cotta to jeden z moich ulubionych deserów zaraz obok crème caramel (w Bułgarii), crema catalana czy crème brûlée. Wszystkie łączy jedno: jedwabista kremowość i delikatność rozpływająca się w ustach. Nie mam swojego autorskiego przepisu na nią, dlatego zrobiłam miks dwóch: z whiteplate i kwestii smaku, które wypróbowałam i najbardziej przypadły mi do gustu. Przygotowałam je specjalnie dla mojej siostry, która jest słodkościowym potworem i ich absolutną fanką.

Galaretka z soku z bzu (oryginalny przepis, to galaretka z granatu i pochodzi z kwestii smaku)

  • 3/4 łyżeczki żelatyny w proszku
  • 2 łyżeczki ciepłej wody
  • ⅟₄szklanki (60 ml) soku z granatu
  • 2 łyżki wyłuskanych ziarenek z granatu
  • 2 łyżki cukru

Do kubka wsypać żelatynę i wymieszać z ciepłą wodą. Odstawić na 5 minut. Do rondelka wlać sok z bzu (można użyć dowolnego soku) i cukier. Podgrzewać na powoli na małym ogniu, mieszając aż cukier się rozpuści. Dodać żelatynę i mieszać aż całkowicie się rozpuści w gorącym soku (nie zagotowywać). Galaretkę wlać do 6 natłuszczonych (delikatnym olejem roślinnym) filiżanek. Odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia, na około 1/2 – 1 godzinę.

Panna cotta: (tutaj na 4 porcje, ja zrobiłam na 6)

• 375 ml śmietanki kremówki
• 375 ml pełnego mleka
• 150 g cukru pudru
• 6 łyżeczek żelatyny
• 1,5 łyżki rumu
• 2 laski wanilii (lub 1,5 opakowania cukru z prawdziwą wanilią)

Na 10 minut moczymy żelatynę w zimnej wodzie. Następnie w garnuszku podgrzewamy mleko, odstawiamy i dodajemy do niego żelatynę. W rondelku mocno podgrzewamy kremówkę z cukrem pudrem i przekrojoną wzdłuż wanilią. Wyjmujmy wanilię i śmietankę wlewam do mleka z żelatyną. Dodajemy rum, mieszamy dokładnie. Pozostawiam do ostygnięcia, a następnie i przelewamy do 6 kokilek już wypełnionych ostudzoną galaretką i wkładamy do lodówki na co najmniej 4 godziny.

Żeby wyjąć gotową panna cottę, wstawiam go do miseczki/rondelka z gorącą wodą i przekładam na talerzyk. Gdyby jeszcze nie chciały wyjść, delikatnie podgrzewam specjalnym palnikiem do crème brûlée. Et voilà!

P.S. Podałam z wiórkami gorzkiej czekolady i świeżą figą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *